Blogi zginęły dawno. Blogi umierają teraz. Blogi i tak pozostaną.

 

Zajmuję się prowadzeniem bloga dosyć długo. Mój pierwszy internetowy pamiętnik założyłem jakoś 17 lat temu. Z początku rozwijałem swoją pasję, jaką było kino. Pisałem więc recenzje filmowe. Odnosiłem niewielkie sukcesy. Po tym jak zachorowałem, porzuciłem pasję filmową na rzecz tworzenia czegoś bardziej unikalnego. I tym sposobem doszedłem do tego bloga i paru innych, które aktualnie prowadzę.

Ostatnio się trochę wystraszyłem, bo doszedłem do pewnej ściany. Byłem przyzwyczajony do sytuacji, gdzie blogów jest nieskończona liczba i trzeba je tylko wyszukać. Przykro mi, ale tak nie jest. Blogi poumierały. 

Serwis Blog.pl zakończył swoją działalność X lat temu i to zdarzenie było początkiem katastrofy.

Tęsknie za czasami, kiedy mnóstwo ludzi prowadziło bloga i tworzyły się grupki znajomych. Dużo czytelników można było mieć. Co się stało?

Ludzie z blogów uciekli na Facebook'a, stamtąd na Instagrama i w końcu na TikToka. Teraz nie liczy się taki content autorski. Liczy się treść viralowa, która nie ma większego sensu, ale daje radość dla mas.

My dzisiejsi blogerzy jesteśmy dinozaurami. Hołdujemy spędzony czas, tak jak było to dawno temu i dobrze się z tym czujemy. Na szczęście są ludzie nam podobni, którzy też uwielbiają pisanie i mogą dzielić się własnymi doświadczeniami ze społecznością blogową.

Według mojej wiedzy jest aktualnie kilka grup znajomych blogowiczów:

  • blogi zwykle osobiste na platformie blogspot.com
  • platforma wordpress.com gdzie więcej o polityce piszą
  • na grupach facebookowych jest najwięcej blogów poświęconych kosmetykom lub książkom.
  • jest spora grupa blogów którzy publikują treść, często ciekawą, ale mają zero komentarzy
  • reszta dzienników internetowych starszych niż rok i wyskakujących wysoko w google - bez sensu
Musimy być silni moi mili! Twardo trzymamy się swojej ścieżki blogowej. Może kiedyś przyjdzie kolejna moda na dzienniki internetowe? Możemy młodzi ludzie się zatrzymają i postanowią pomyśleć, dzieląc się swoimi doświadczeniami?

Dla przykładu. Tak dziesięć lat temu było mnóstwo blogów o marketingu i zarabianiu w sieci. Setki jak nie tysiące stron internetowych. Gdzie się to podziało? Znikło, bo nasza świadomość już całkowicie to wyprzedziła.

Chciałbym doczekać się chwili, kiedy nasze blogi zyskają na wartości i będziemy mogli dumnie prezentować swój warsztat pisarski. A póki co Was pozdrawiam i życzę miłego pisania!

Pytania:

1. Jak długo blogujesz?
2. Czy czujesz, że się rozwinąłeś(aś) pisząc?
3. Idąc czarną doliną zła się nie ulękniesz? 

Komentarze

  1. 1. Nie jestem w stanie policzyć, jak długo trwa moja blogowa przygoda. Może sięgać niemal 20 lat. Zaczynałam na Onecie i to był bardzo dobry czas.
    2. Nie, bo wcześniej już byłam rozwinięta 😅
    3. Przez całe życie idę ciemną doliną i mam nerwicę lękową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lękajcie się, mówili.

      Na onecie, a potem przeszlo na blog.pl tak mi sie zdaje.

      Usuń
  2. 1. Dłużej niż Frau Be :D
    2. Myślę, że raczej się zwinąłem, ale od strony literackiej jest to chyba strawniejsze. Do tekstów z 2004 wolę nie wracać, bo mógłbym się nie powstrzymać i zacząć kasować.
    3. A nie można się położyć w tej dolinie i sobie w niej poleżeć, trzeba koniecznie iść?

    Skąd jest ta grafika i dane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grafika symobliczna, chyba pownienem to zaznaczyc. Wpisalem w Ai zeby mi zrobil wykres spadku ilości blogów i voila

      Usuń
    2. Aaa... AI czyli takie dane z kapelusza :D

      Usuń
  3. Kurczę, ja zaczęłam blogować chyba w 2004 czy 2005 roku jakoś. I tak ciągnę do dziś. Poza tym pamiętam, że pisałam pracę magisterską na temat blogów i blogowania, już wtedy istniały media społecznościowe, więc ta popularność zanikała ale temat dość niszowy bo o literaturę było ciężko. Wtedy też pisałam bloga i czytałam inne blogi ale wtedy były jeszcze blog.pl mylog.pl i coś tam jeszcze... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byl nawet taki twor jak wordpressy.pl

      ja parę lat później zaczynałem.

      Usuń
  4. 1, dwadzieścia lat minie we wrześniu...
    2.się rozwinąłem... od paru formuła mi się wykrystalizowała na tworzenie literatury /nie dla idiotów, rzecz jasna/ i o bzdurach pisuję tylko sporadycznie...
    3.mam psychopatycznie wysoki próg lęku, więc idąc ciemną doliną widzę ciemność, nie widzę żadnych straszyków, mój umysł ich nie generuje...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie uważam, że blogi umierają, to jak z czytaniem, kto ma potrzebę, blogować będzie.
    Zerknęłam, że bloguje od 2013.
    Rozwinęłam się na pewno, nie tylko pod względem treści.
    Z takimi komentatorami na pewno nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w 2013 mialem przerwe. hmm... Rok albo dwa nic nei pisałem. Miałem kłopoty ze zdrowiem, ale chciałem wrócić.

      Usuń
  6. Zaczne od wyrazenia zgody z Twa ocena blogowania - czy upadlo czy zmienilo sie to nie jest tym samym czym bylo za czasow onetowych.
    Wpisy zrobily sie najczesciej kronika minionych dni i wydarzen, wiele jest tematycznych jak gotowanie, haftowanie, moda, podroze czyli tylko dla malej grupy zainteresowanych.
    Wydaje mi sie ze z uplywem czasu tematy sie wyczerpaly jako ze kazdy czerpie informacje z internetu , sa latwo dostepne i znane wiec brakuje takich nieznanych do podzielenia sie nimi.
    Z czuloscia wspominam okres blogowania na onecie - wtedy naprawde mozna bylo napotykac fascynujace wpisy, prowadzic interesujace dyskusje.
    Ja sama, blogujaca 17 lat i prowadzaca 3 rozne blogi od nowego roku porzucilam kazdy jeden bedac sfrustrowana brakiem interesujacych tematow a utrudnia mi rowniez fakt ze mieszkajac w innym kraju spotykam sie z odmiennymi obserwacjami i faktami co powodowalo ze me wpisy i opinie nie byly przyjmowane ze zrozumieniem.
    Takze bardzo spokojne zycie emerytki nie dostarcza "wydarzen" godnych dzielenia sie nimi.
    Oczywiscie ze blogowanie, zwlaszcza ten onetowy okres , dal mi bardzo duzo poczynajac od poznania wartosciowych i milych blogowiczow, przyblizylo mi wspolczesna Polske, pozwolilo rozwinac zainteresowanie nieznanymi wczesniej zagadnieniami. Teraz to tylko czytam sprawozdania z minionego dnia czy tygodnia......co tym bardziej umocnilo mnie w zaprzestaniu blogowania nie chcac sie upodobnic.
    Nie, nie ma mnie na zadnej innej platformie poza blogownia - bo mimo zamkniecia wlasnych nadal czytam znajome blogi .
    Sercecznie Cie pozdrawiam - nie zniechecaj sie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martwię się tym tak bardzo, ale tak w pewnym momencie spłynęło to wraz z chęcia napisanai o tym.

      Masz rację! Wszystkie możliwe informacji w zasadzie już znajdują się w internecie, więc jaki sens jest pisać? Wystarczy być szczerym i opowiadać o sobie, bo akurat tych informacji nie wyczytamy w wikipedii.

      Usuń
  7. Witaj, dawno mnie tu nie było. Dzisiaj mam trochę wolnego czasu i postanowiłam poodwiedzać znajome blogi. Owszem nie są skasowane ale w co drugim, ostatnio napisany post to z przed 2020r. Sama też miewałam chwile rezygnacji bo w 2019 roku napisałam tylko 2 posty. A od kiedy piszę. Na onecie pisałam od około 2002 r. były to bardzo osobiste wpisy. Tu od 2011 i jest to zupełnie inny . Na onecie był jak pamiętnik , a tu jak kronika. A tak a propos Facebooka. Tam dużo łatwiej wprowadzić zdjęcia i wystarczy jedno zdanie i wystarczy jeden wyraz w komentarzu : Pięknie ,brawo, gratulacje itp. a jeszcze prościej wkleić uśmiech.. A czy zła się nie ulęknę. Owszem boję się złych ludzi i jak tylko mogę omijam ich z daleka.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Facebooku takie blogowe działalności też poumierały. Można wyszukać blogi na facebooku i wieje pustką.

      Złych ludzi się nie boję, ale złych rzeczy owszem. Albo złych ludzi ze złymi rzeczami.

      Usuń
  8. Długo prowadzę bloga, musiałbym zobaczyć na pierwsze wpisy. One zmieniają się tak, jak ja się zmieniam. Nie piszę tak jak kiedyś. Ale lubię czasem wrócić do tych starych wpisów i przytulność sobie co się wtedy działo.

    Pozdrowienia, miłego weekendu 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wszyscy się rozwijamy i przechodzimy pewną drogę. To jest w tym najlepsze.

      Usuń
  9. Też już lat naście, choć z przerwami..i nie, zła się nie ulęknę 😉. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    OdpowiedzUsuń
  10. Blogi umierają, jeśli nie mają czytelników (nie ma komentujących) lub kiedy blogger sam traci motywację do tworzenia, albo jest bardzo zajęty w realu i przestaje tworzyć.
    Wydaje mi się, że blogi, które mają sprecyzowaną tematykę np.: podróżnicze, czytelnicze, hobbistyczne, etc.. są cały czas aktualne i nigdy nie tracą na wartości. Pamiętniki są przede wszystkim po to, by samemu pamiętać
    1. Chyba od 2009r. z przerwami.
    2. Myślę, że tak.
    3. Czasem specjalnie się tam wybieram, żeby upolować jakiegoś potwora! 😉🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego się nie boisz :) No tak czytelnicy najbardziej definiują potrzebe blogów. Blogi fachowe będą jeszcze długo miejscem, gdzie znajduje się sporo potrzebnych informacji. Gorzej z tymi aktualnymi, bo myślę że tych zdecydowanie jest mniej.

      Usuń

  11. Bardzo ciekawy wpis i generalnie w dużej mierze się z nim zgadzam.

    Pamiętam znakomite blogi — dopracowane, z pięknymi zdjęciami, wartościową treścią i licznymi komentarzami, na które autorzy regularnie odpowiadali. Często były one częścią ich działalności zawodowej lub biznesu, więc liczono również na dochód. Niestety, wiele z tych blogów już nie istnieje. Inne nadal są w sieci, ale stały się swoistymi „living dead” — nie są aktualizowane, a autorzy nie odpowiadają ani na komentarze, ani nawet na wiadomości wysyłane na podane adresy e-mail.

    Podobnie nieraz dziwi mnie, że świetne blogi na fascynujące tematy — starannie przygotowane, bogate w zdjęcia i obszerne treści — posiadają zaledwie kilka komentarzy albo nie mają ich wcale. Zgadzam się też, że blogi o „niczym” bywają bardzo popularne. Z drugiej strony podobnie jest z telewizją, filmami, serialami czy książkami oraz periodykami— produkcje na niskim poziomie również potrafią zdobywać ogromną popularność i przynosić twórcom fortunę.

    Wspomnę przy okazji, że od ponad 20 lat nie oglądam telewizji, w kinie byłem ostatni raz około 2009 lub 2010 roku, a główną gazetą, którą prenumeruję, jest „The Wall Street Journal”. Wcześniej przez lata był to „The Economist”, ale z czasem zaczął mi zbyt mocno pachnieć poprawnością polityczną.

    Faktycznie, Facebook przyczynił się do upadku wielu dawnych platform społecznościowych. Technicznie mam tam konto, ale zaglądam może raz na dwa lata — po prostu go nie lubię. Ostatnio jednak chciałem przeczytać pewne blogi i dyskusje, które są dostępne wyłącznie po zalogowaniu, więc być może założę osobne, czysto techniczne konto tylko do takich celów.

    Również vlogi „wykolegowały” sporo blogów. Przez pewien czas oglądałem ich sporo i dowiedziałem się z nich naprawdę wiele, zwłaszcza o codziennym życiu w krajach, o których jako turysta nigdy nie poznałbym tylu szczegółów. Obecnie jednak rzadko oglądam filmy. Wolę czytać blogi — oczywiście te, które mnie interesują — także starsze wpisy, jeśli nadal są aktualne lub wartościowe. Czytanie blogów zajmuje znacznie mniej czasu niż oglądanie materiałów wideo (a do tego pojawiły się beznadziejne ‘filmy’ AI, nastawione na szybkie zrobienie $$$). Prędko mogę ocenić, czy dany temat mnie interesuje, a nawet jeśli tak, nie muszę czytać wszystkiego od deski do deski.

    1. Oficjalnie bloguję od 2010 roku. Moje dwujęzyczne blogi dotyczą podróży, więc w pewnym sensie mniej się dezaktualizują. Jednak już kilka lat wcześniej pisałem relacje z wypraw na różnych forach podróżniczych i wodniackich, więc można powiedzieć, że bloguję od około 20 lat. Co ciekawe, kilka tygodni temu założyłem kolejny blog — poświęcony moim pamiątkom, głównie z Polski: autografom, przypinkom, zdjęciom i książkom. Każdy taki przedmiot może stać się świetnym pretekstem do opowiedzenia ciekawej historii, a tematów mi nie brakuje.

    2. Pisząc blogi podróżnicze, często spędzałem długie godziny na ‘researchu’ i wyszukiwaniu materiałów źródłowych, więc bez wątpienia bardzo mnie to rozwinęło. Co więcej, teksty pierwotnie pisałem po angielsku, a potem tłumaczyłem je na polski, co pozwoliło mi utrzymać pisemną znajomość tego niełatwego języka (moja formalna edukacja w Polsce zakończyła się na liceum). Także przy nowym blogu, szukając informacji głównie w Internecie, już poszerzyłem wiedzę w wielu dziedzinach. Po prostu lubię pisać blogi i lubię je czytać. Nigdy nie robię tego „pod publikę” ani dla komentarzy — przede wszystkim piszę dla siebie. A jeśli komentuję cudze blogi, to nie z obowiązku w stylu „Fajny blog!”, lecz dlatego, że temat naprawdę mnie zaciekawił. Jak pewnie niektórzy zauważyli, moje komentarze bywają zdecydowanie za długie — czasem dłuższe od samych wpisów! I sam się dziwię, że nikt mnie jeszcze za to nie zbanował…

    3. Taką doliną nieraz już szedłem i specjalnie się jej nie boję. A poza tym — żeby ją rozjaśnić — mam latarkę o mocy 15 000 lumenów… noc zamienia w dzień, a ciemność w światło 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Jack jak zwykle Twój komentarz przyćmiewa mój post i mógłby być osobnym artykułem.

      Ja też bloguję mniej więcej od 2010 roku, ale miałem parę lat przerw.

      15 000 lumenów to nie byle co.

      Vlogi chyba głównie na youtube mialy pare lat temu ogromny wysyp. Każdy chciał być jutuberem i powstało dziesiątki tysiący kanałów dosłownie na każdy temat. Od filozofi i ezoteryki, przez naprawde samochodu i plewienie ogródka. Ja zwykle unikałem tych rzeczy, bo często potrzebuje konkretnej informacji, a nie 20 minutowego filmu, który zaczyna się dopiero w 5 minucie, bo ktoś slicznie gada, ale nie do rzeczy.

      Gazet wcale nie czytam. Internetowych również nie. Jeśli jest jakas wazna informacja to ktos mi zawsze powie. Wiecej wiedziec nie potrzebuje i chyba nie chce. Polityką się wcale nie interesuje ale i tak musze czasem posluchac, czy madra jest kaczka czy donald.

      Dziękuje za wpis i pozdrawiam. Milego weekendu.

      Usuń
    2. Dziękuję!

      Latarka przydaje się w nocy, m.in. przy filmowaniu.

      Dobre vlogi bardzo lubiłem oglądać-właściwie tyle z nich się dowiedziałem o różnych krajach, że nie widziałem potrzeby, aby je odwiedzać. Ale zrobić DOBRY vlog to sztuka-sam stworzyłem kilka i zdaję sobie sprawę, iż dużo im brakuje do średniej doskonałości, ale po prostu nie mam czasu ani chęci robić filmy, a potem spędzać całe dnie przy komputerze. Mimo wszystko fajnie jest je zrobić.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. No niektóre profesjonalne są doobre..

      Nie wiem, ja jakoś nie lubię formy tych vlogów w wiekszości. One są takie "fajne", zbyt "fajne"

      Usuń
  12. Ja piszę bloga, bo mam do tego ochotę. Zacząłem pisać ze względów terapeutycznych, teraz piszę tak sobie, trochę jak mi się zachce. Staram się pisać bardziej z sensem niż kiedyś.

    Myślę, że ludzie są teraz aktywni na instagramie, tiktoku i innych takich, streamowych, których połowy nazw pewnie nie znam ;)

    Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w pewnym momencie też dla terapii. To dalej terapia w jakims sensie.

      Tak siedza w roznych miejsach.

      Usuń
  13. Przegapiłam ten post, więc wpisuję się teraz.
    Prowadzę już...któryś tam blog, musiałabym policzyć. Kilka poprzednich przepadło, bo upadały platformy. Zaczynałam kilkanaście lat temu. Lubię eksperymentować, więc prowadziłam różne blogi dla zabawy, trochę wbrew sobie. Najciekawszy mój eksperyment był z blogiem kulinarnym, ponieważ nienawidzę gotować, piec, w ogóle robienie jedzenia to dla mnie najgorsza rzecz. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego tematyka kulinarna jest tak popularna. Dlatego założyłam blog kulinarny, w którym pisałam o tym, jak z lenistwa idę na minimalizm i przygotowuję jedzenie w pięć minut. I to był szok, bo blog miał dziesiątki tysięcy odsłon i mnóstwo komentarzy, pojawiały się nawet znane osoby ze świata kulinariów, które funkcjonują w sieci jako specjaliści. Kilka razy moje wpisy znajdowały się na głównych stronach portalu informacyjnego, wtedy padłam z wrażenia. W końcu skasowałam, bo to było dla eksperymentu i się znudziłam. I nadal nie wiem, co w tym takiego ciekawego.
    Czy blog mnie rozwinął? Chyba nie w tym rzecz, nie pisałam i nie piszę, żeby się rozwijać, tylko żeby sobie notować, co myślę, co się dzieje, bo potem człowiek zapomina. Blog to współczesna forma dawniej pisanych pamiętników czy dzienników. No chyba że ktoś traktuje to jako formę zarabiania dzięki reklamom i pisaniu tekstów zlecanych, na zamówienie, o polecanych produktach czy coś takiego. Ale ja w to nie wchodzę.
    A na spacer ciemną doliną wzięłabym psa :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteśmy dinozaurami blogowania.. prawda :D My, dinożarły musimy się trzymać!
    1. Wróciłam do blogowania po wielu latach, zaczynałam w 2009 jako nastolatka ;)
    2. Tak, to wspaniała forma rozwoju. Nie dość, że piszę, wzbogacam swoje słownictwo, rozwijam różne umiejętności, ale też czytając blogi innych zdobywam całą masę wiedzy na tematy, po które może sama z siebie bym nie sięgnęła.
    3. Bałabym się. Ale i tak szłabym dalej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wniesienie tutaj bardzo dobrej energii. Walczymy o lepsze blogi, ale te nasze i tak są dobre :D

      Usuń
  15. 1. 20 lat. Wcześniej ja WP
    2. Może odrobinę. Ale podobnie jak Frau Be byłam już rozwinięta.
    3. Chciałabym, a czasem boje się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zacząłem blogować zaraz po maturze, więc to miało duży wpływ na mnie i posługiwanie się słowami w ogóle.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Przepraszam... Wkradł się błąd.
      Ja zaczęłam pisać dużo później W czasach mojej matury świat był inny. Jaki? Zapraszam na moją ostatnią opowieść.... Dawno nie zaglądałeś, chyba...
      Pozdrawiam majowymi nostalgiami

      Usuń
  16. Piszę blogi już od 14 lat i nie zamierzam przestać, chociaż tęsknie za starymi blogowymi czasami. Było tak fajnie. Ale nie poddajemy się, może jeszcze te czasy wrócą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba nieustannie się rozwijać. To jest cel.

      Usuń
  17. Trochę mnie ten wpis uderzył, bo też pamiętam czasy, kiedy po blogach skakało się od linku do linku i człowiek potrafił spędzić pół wieczoru na czytaniu kompletnie obcych ludzi. Dziś wszystko jest szybsze, głośniejsze i bardziej nastawione na natychmiastową reakcję, ale nie jestem pewien, czy to znaczy, że blogi umarły. Mam wrażenie, że po prostu zeszły do niszy i zostały przy nich osoby, które naprawdę lubią pisać, a nie tylko zbierać zasięgi. Sam wolę przeczytać jeden sensowny wpis niż obejrzeć dziesięć krótkich filmików, które po godzinie i tak wylatują z głowy. Ciekawi mnie jednak, czy młodsze pokolenie jeszcze odkryje blogi na nowo, czy już bezpowrotnie wygrały formaty „na szybko”?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Błagam zniszcz mnie lub dodaj mi miłości.

Popularne posty z tego bloga

Załóż ciepłą czapkę... Życie to nie sen?

Koniec pracy. Nowy początek wszystkiego.

Uzależnienie ogólnie + uzależnienie od gier komputerowych + Tibia