Krakowskie planty oraz "Ja"
Na początku będzie "Ja", a później przejdziemy do zdjęć, które zrobiłem dzisiaj na spacerze po krakowskich plantach. Wy często dajecie różne foto relacje, więc teraz kolej na mnie. A że żyję w tak pięknym mieście, to jest gdzie robić zdjęcia. Ale najpierw...
"Ja"
Pisałem prawdę. To przyświecało mi w pisaniu tego bloga. Pogubiłem się i nawet napisałem o tym wiersz. (zagubienie) Chcę znowu wrócić do korzeni i tych szalonych chwil, gdy oddawałem się w pełni słowom. Każdy jest czasem zagubiony. Jest to cecha człowieka. Nie ma w tym nic złego, że wszystko jest poplątane i każdy kolejny wniosek przeczy wcześniejszemu. To czyni nas silnymi.
Mojej mamie się udało i jedzie w tym roku na upragniony urlop. Ja na razie wakacji nie robię, bo najważniejsze jest dla mnie zakończenie projektów.
Nad książką spędzam czas codziennie. Całość jest napisana już, chyba wspominałem. Teraz robię poprawki i zaliczam sinusoidę. W jeden dzień wydaje mi się, że napisałem świetny fragment, a dzisiaj się okazało, że zdublowałem opis jednej postaci. Dużo trzeba się nad tym skupić, żeby to dobrze poprawić.
Mam dosyć dużo czasu i kupiłem sobie kartę autobusową. Staram się dwa razy w tygodniu jechać na wycieczkę po mieście. Dzisiaj właśnie byłem na wspomnianych plantach i w okolicy rynku głównego. Wypiłem kawę Mc Donalds. Tylko 7 zł a bardzo pyszna! Nie jadłem nic, bo dieta...
Jem tylko mięso, nabiał i warzywa. (ziemniaków nie jem) Czyli takie jakby keto. Od pierwszego stycznia do teraz schudłem trzynaście kilogramów. Do końca czerwca będę się męczył, a potem wprowadzę bardziej humanitarną dietę.
Myślę, że dużo już napisałem. Na dole wgrywam zdjęcia i pozdrawiam Was Wszystkich bardzo serdecznie.






















Dobre miejsce na spacer, dużo cienia i sporo lawek.
OdpowiedzUsuńDzięki za ten tekst, przez przypadek i mi pomógł :) Nie będę się o sobie rozpisywać. Też w pewnym momencie zwątpiłam i zastanawiałam się nad dalszym sensem pisania o tym, o czym na początku najbardziej chciałam. Chyba to nie tylko jakieś ludzkie wewnętrzne zwątpienie, wiele czynników ma na to wpływ.
OdpowiedzUsuńAle dobrze, że wracasz do korzeni, przecież to Twój blog, a my jesteśmy "gośćmi".
Kraków jest piękny! Byliśmy tam całą paczką, ale teraz chciałabym tam wrócić i na spokojnie połazić. :)
Kraków przez cały rok jest ciekawy, chociaż najlepiej gdy jest ciepło.
UsuńBardzo się cieszę, jeśli w jakiśkolwiek sposób Ci pomogłem. :) Tego się nie spodzeiwałem.
Tak będę pisał prawdę jak kiedyś.
Sens pisania w dobie AI... trochę przerażające.
Może się mylę, ale cały czas widzę sens pisania w dobie AI. Wiem, że technologia będzie szła do przodu i coraz trudniej będzie odróżnić wygenerowaną treść od tej napisanej przez człowieka, ale warto szlifować swoje umiejętności choćby dla samego siebie. Choćby dla samej satysfakcji z tego, że umiesz pisać i twój warsztat jest na dobrym, zadowalającym Cię poziomie. Ja bynajmniej tak to widzę i doceniam jak ktoś umie przekazać swoje myśli tak, że chce się czytać.
UsuńTo trochę tak jak z nauką języków obcych - możesz użyć super zaawansowanego translatora, ale równie dobrze możesz po prostu nauczyć się danego języka na takim poziomie, by umieć się porozumieć, choćby dla własnej satysfakcji :)
Ja mam nadzieje głęboką, że AI nie zastąpi nas zupełnie. Bo zawsze będą jakieś postacie, które będą tworzyły ciekawe rzeczy. Teraz jest odpowiedni moment, żeby zadbać o swoją markę osobistą i spróbować się wybić.
UsuńPisanie o sobie wymaga siły i odwagi, a Ty je masz. Podobnie, jak jasno określone priorytety. Spacerowałam wczoraj w okolicach Rynku i Plant, więc całkiem możliwe, że gdzieś się minęliśmy.
OdpowiedzUsuńWidzisz. Wszystko jest możliwe. Staram się walczyć o swoje, ale przez nieustanne problemy wydaje mi się że jestem słaby. Może nie jestem, ale tak po prostu czuję.
UsuńTrzeźwe spojrzenie na siebie, robisz postępy, słychać w tekście zadowolenie, to dobrze.
OdpowiedzUsuńWycieczki po mieście to świetny pomysł, ćwiczą w obserwacji , aktywują wszystkie zmysły!
A dziękuję Pani, dziękuję. Podróże kształcą.
UsuńAno, fajnie jest pochodzić sobie po Krakowie :)
OdpowiedzUsuńCo do książki, to polecam poszukanie paru beta-readerów, nazwy grup chyba Ci kiedyś podałem, jak nie, to szukaj "bera-reader" czy coś takiego na FB. To oczywiście, gdy chcesz z czegoś takiego skorzystać. Dużo ludzi robi to za darmo, część za wymianę, część za kasę.
Powodzenia w pracy nad książką! :)
Nie potrzebuję dawać do czytania. Zwłaszcza nieznajomym. Na razie tylko koleżance wysłałem fragment.
UsuńGrunt to zrobić dobre poprawki, nad którymi teraz siedzę. A potem koretka gramatyczna... Denerwuję się wszystkim i chcę żeby już było po tym.
Do końca czerwca już niedaleko 😀 A zdjęcia bardzo ładne, tak jak pisał Dariusz - fajne miejsca na spacery aż kartą autobusową to już w ogóle wygodnie i motywująco!
OdpowiedzUsuńOmijamy zardzewiałe samcohody i jeździmy autobusami za kilka milionów...
UsuńŁadny spacer, przypomniałeś mi moje wycieczki do Krakowa, pamiętam tę fontannę z młoteczkami fortepianu naprzeciwko Filharmonii.
OdpowiedzUsuńKarta autobusowa i takie wycieczki w inne rejony miasta to fajna sprawa. Pamiętam, że gdy pojechałam na studia, to właśnie tka poznawałam miasto: wsiadałam do jakiejś linii autobusu i jechałam do samego końca. Tam pochodziłam trochę, i wracałam. I tak w różne strony.
Szczere pisanie o sobie jest trudne, często sami siebie tka do końca nie znamy. Wiele osób w Internecie kreuje się na kogoś innego, przybiera pozy, zakłada maski. Ale każde pianie, nawet pozornie o innych sprawach, jest ujawnianiem swego wnętrza, swoich myśli, zapatrywań, zainteresowań, wyborów... To zawsze jest pisanie o sobie.
Gratuluje utraty wagi. Właściwy dobór diety to podstawa. I dużo ruchu. Ja mam z tym problemy, więc podziwiam każdego, kto ma tyle samozaparcia, determinacji, że są takie efekty.
Ja podziwiam najbardziej zwyczajnych ludzi w ich zwyczajnych pracach i zyciach.
UsuńDla mnie pisanie jest formą terapii. I takie tworzenie postów sprawia, że w duchu zaczyna panować równowagi.
Póki mam dużo czasu to mogę go czasem na mniej ważne rzeczy poświęcać. Ale w koncu sie passa skonczy.
pozdrawiam i dziekuje za komentarz
Witaj
OdpowiedzUsuńTak, każdy z nas czasem jest zagubiony
Z przyjemnością powędrowałam z Toba przez krakowskie planty. Kiedyż ja tam byłam?
Ale niedawno z zachwytem spacerowałam przez najpiekniejsze dla mnie planty w moim miasteczku.
Pozdrawiam wyczekiwanym deszczem
Deszcz spadł. Rośliny dojrzewają. Jest zieleń. Czego więcej chcieć?
UsuńZawsze coś się znajdzie
UsuńUwielbiam Kraków, jest piękny! Szkoda, że mam tak daleko...
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia!
Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję! I będzie więcej zdjęć. Ale nei wiem kiedy
UsuńUwielbiam Kraków, mogłabym włóczyć się, gubić i znajdować się w nim bez końca. Lubię też miasto, w którym mieszkam teraz, tu też nie można narzekać na nudę i brak przestrzeni. Jeżeli chodzi o książkę, to podziwiam. Miałam kilka podejść, wszystkie nieudane.
OdpowiedzUsuńStaram się nie poddawać - z książką - chociaż czasem trudne chwile są. A w jakim mieście mieszkasz?
UsuńW Antwerpii
UsuńNie będę oryginalna - ja też uwielbiam Kraków :). Nawet długo marzyłam, żeby zamieszkać w Krakowie i chyba jeszcze nie pożegnałam tak całkiem tego marzenia.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia z uroczych miejsc, chciałoby się też tam pospacerować.
Co do książki i tych wszystkich wątpliwości - prawdziwy artysta nigdy nie jest do końca zadowolony ze swojego dzieła. Nie poddawaj się, uwierz w siebie! Twórz i publikuj! Życzę powodzenia!
Dziękuję za słowa wsparcia. Trzeba budować wiarę w siebie, to nie ustanny proces.
UsuńMiejskie wycieczki są świetne, miej przyjemność. Krakowskie Planty o tej porze roku wyglądają wspaniale, urzekły mnie, mają w sobie coś majestatycznego i spokojnego jednocześnie. Smok cudny! Widać, że spacer był udany. Powodzenia przy poprawkach w książce i gratuluję konsekwencji w realizacji swoich planów.
OdpowiedzUsuńDziękuje za wiele miłych słów. Pracujemy dalej, nie poddajemy się...
UsuńNa plantach krakowskich moja ciocia Marysia poznała wujka. Siedziała na ławce, a on przechodził obok. Łypnęła czarnym oczkiem i to łypnięcie go złowiło 😅 Mieszkali do końca życia w Dzielnicy VII Zwierzyniec.
OdpowiedzUsuńTo może ja też kiedyś będę wujkiem? i znajdę miłość na plantach?
UsuńMusisz częściej tam bywać i pilnie obserwować ławeczki 😊 Życzę Ci znalezienia miłości 🥰
UsuńMiłość jest tak trudna jak strach.
UsuńWiem coś o tym, ale potrafi dać szczęście.
UsuńPiękne zdjęcia. :) Trzymam kciuki za dietę.
OdpowiedzUsuńTnx
UsuńOdkąd "zapadłam" na Pragę, straciłam zapał do chodzenia po Krakowie... Tak to zwykle jest, że trawa zieleńsza po drugiej stronie płotu 😉 W sumie śmiać mi się z tego chce: ktoś marzy, by być w Krakowie, a ja tu jestem i marzę, by być gdzie indziej. Takie nasze życie.
OdpowiedzUsuńGratuluję utraty wagi czyli silnej woli.
Już o tym wspominałem. Dla kogoś coś jest normalne albo negatywne, a dla drugiego człowieka to spełnienie marzeń.. Względne jest wszystko.
UsuńTeż w tym roku stawiam na skończenie projektów i dopiero później jadę na wakacje ;)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Ciekawe zdjęcia, dziękuję że się z nami nimi podzieliłeś.
OdpowiedzUsuńPowodzenia z dietą i dalszych sukcesów.
OdpowiedzUsuńFajne zdjęcia, lepsze niż obrazki z generatora, mógłbyś wrzucać je częściej. :)
Taki jest plan. Będą jakieś zdjęcia to będę dawał.
UsuńZdjęcia super a tekst również 😉
OdpowiedzUsuńCiekawe to Twoje „wracam do korzeni i do prawdy”, bo mam wrażenie, że każdy z nas co jakiś czas dochodzi do takiego punktu, tylko nie każdy się do tego przyznaje. Trochę mnie też zastanawia to, czy to „zagubienie” faktycznie jest czymś złym, czy raczej naturalnym etapem, który później i tak się prostuje, tylko w innym kierunku niż planowaliśmy.
OdpowiedzUsuńFajnie brzmi to Twoje chodzenie po mieście na kartę autobusową — niby prosta rzecz, a często właśnie takie małe wypady robią największą różnicę w głowie. Z drugiej strony ta dieta keto „do końca czerwca, a potem humanitarnie” brzmi trochę jak walka z samym sobą 😅 i ciekawi mnie, czy to bardziej działa motywująco czy jednak męczy w dłuższym czasie.
No i jeszcze jedno — serio masz wrażenie, że da się napisać książkę, poprawić ją i nie zwariować od tych powtórzeń, zmian i cofania się o krok? Bo to brzmi trochę jak praca bez końca
Trzeba harować jeśli się chce zauważyć dobry efekt.
UsuńZagubienie, dieta? Tak walka ze sobą. Na okrągło to robię.
Gratuluję zgubionych kg, też bym chciała! W ogóle same postępy u Ciebie i myślę że to dopiero początek dobrych zmian i wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą! Bardzo Ci dopinguję! ♥️
OdpowiedzUsuńO tych ciemnych stronach ciężko mi się piszę, więc idealnie nie jest.
UsuńCiekawy, bardzo osobisty wpis 🙂
OdpowiedzUsuńWidać w nim i refleksję, i momenty zagubienia, ale też dużo pracy nad książką i konsekwencję. Fajnie, że znajdujesz czas na spacery i zdjęcia – to dobrze porządkuje głowę. Trzymam kciuki za dalsze pisanie 🙂
Póki nie mam pracy to korzystam. Ale w końcu będzie trzeba się gdzeiś zaczepić, no ale to po książce,.
UsuńGratuluję postępów.
OdpowiedzUsuńPraca nad książką musi być ogromną przyjemnością i zarazem wyzwaniem. Ale na pewno warto.
Kawę lubię, ale bezkofeinową, z podwójną porcją śmietanki i cukru („double-double” po kanadyjsku-w Stanach nie rozumieją tego wyrażenia). Jednakże tego ostatniego nie używam od jakiegoś czasu i z powodzeniem zastąpiłem go Stewią—różnicy w smaku nie czuję. Do McDonald’s nie chodzę, szczególnie na kawę, za to w czasie wakacji nie mogę oprzeć się pokusie wstąpienia do słynnych kanadyjskich kawiarenek Tim Hortons.
Schudnięcie 13 kilogramów (prawie 27 funtów) to OGROMNY sukces—mało kto potrafi tego dokonać.
WINSZUJĘ!
Mięso, nabiał i warzywa—faktycznie, jest to niezmiernie efektywna dieta, która przynosi szybkie rezultaty. Polecam zapoznać się z dietą „South Beach Diet”—generalnie podobna chyba do keto diet i rzeczywiście działa.
Jest prawdą, że każdy jest czasem zagubiony. Wierzę jednak, że zawsze i w każdym momencie możemy siebie „odnaleźć” i wstąpić na właściwą ścieżkę. Ja czytałem/słuchałem przez ostatnie 40+ lat wiele książek motywacyjnych i z pewnością dużo mi dały i pomogły w życiu. Szczególnie pamiętam „Awaken The Giant Within” Tony Robbins’a, ale również i wiele innych.
Życzę powodzenia i parcia naprzód!
Popatrzyłem na to South Beach Diet. Ogólnie ja mam z matabolizmem kłopoty od dawna. W wyniku używek i leków. Tak samo popsuł się sen.
UsuńJeśli chodzi o moją dietę keto. To nie jest to typowa dieta keto, bo jem dużo warzyw. Sałatki, surówki. Też sery. Mięso - wiadomo.
Nie przepadam za książkami motywacyjnymi. Jak kiedyś wspominałem interesowałem się Wiedzą Tajemną, ale ta z kolei jest chyba zbyt trudna dla mnie.
Szukam wiedzy w sobie i w ludziach dookoła.
Dzieki za komentarz.
Mam nadzieję, że używek już nie używasz 😁 Zresztą jak potrafisz iść na dietę i osiągnąć takie rezultaty, to przekonany jestem, że bez problemu rzucisz też nałogi.
UsuńTeż uwielbiam jeść sałaty, nabiał i umiarkowanie mięso. Cukru i 'carbs' unikam.
"Wiedzą Tajemną" nigdy się nie interesowałem--po prostu w nią nie wierzę. Książki motywacyjne też nieraz są nierealistyczne, ale można znaleźć coś ciekawego, jak też być wybiórczym.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości!
Używki odstawiłem lata temu. Długo się w nich kisiłem, ale udało się wyjść o własnych siłach.
UsuńWiedza Tajemna jest wszędzie. Są specjaliście, którzy pracują w danym zawodzie i tylko oni rozumieją pewne fakty. Takie mam przemyślenia...