Jaką posiadasz rolę?
Praca na roli - powyżej. Taki żarcik . . .
Dzisiaj chciałem otworzyć dyskusję na temat posiadanej roli. Moje doświadczenie z magią mnie pokierowało na ten temat.
Mam wrażenie, że ludzie dzielą się na tych, mających jedną funkcje w życiu - np politycy. Może też aktorzy, piosenkarze? Nie jestem pewien. Kolejna grupa to posiadający dwie lub trzy rolę. Praca jako jedna, dom jako druga. Zestawienie zamyka grupa osób, mająca wiele ról. W zależności od sytuacji adaptują się oni z całkiem nowym podejściem.
Ja w życiu przez długi czas dążyłem do tego, żeby mieć jednolitą funkcję. Miałem marzenia o byciu wielkim reżyserem i usiłowałem się w tę postać wcielić.
Która z możliwości jest najlepsza?
W zasadzie ciężko stwierdzić. Każda z nich jest odpowiednia dla danego człowieka, w danej sytuacji.
Rola - blogger. Chcąc nie chcąc udzielamy się w Internecie i w ten sposób się prezentujemy.
Był taki raper z formacji Rów Babicze, który rapował: "Nie nazywaj mnie raperem, przecież ja ci nie ubliżam".
To porusza kolejną kwestię. Czy jeżeli się już czymś zajmujemy, to z automatu posiadamy określoną rolę? A może jesteśmy w stanie się tego wyprzeć?
Ja skończyłem pisać książkę. Teraz czekam aż drukarnia zrobi swoje. Przez ten cały proces miałem poczucie chwilami, że jestem pisarzem. Ale ostatecznie raczej nim zostać nie chcę. Wiadomo to?
Ostatecznie te wszystkie myśli zaprowadziły mnie do jednego wyniku. Zamiast chcieć stawać na głowie, żeby zwojować ten świat i przyjmować niewiadomo jaką rolę, wybieram raczej stoicką równowagę. "Kochaj i graj" - moja nowa dywiza.
W sierpniu czeka mnie szukanie pracy. Pewnie skończy się gdzieś na portierni albo ochronie. Z jednej strony przydzielą mi nową rolę, lecz w głowie pozostanę tym samym wolnym człowiekiem.

Praca zawodowa czy wybrane przez nas zajęcie może nas definiować, ale nie musi. To zależy :) Od nas. Pracuję w swoim zawodzie, ale choć lubię swoją pracę i staram się być jak najbardziej profesjonalna, to w mojej głowie ten zawód mnie nie definiuje. Bardziej czuję się szeroko pojętą artystyczną duszą.
OdpowiedzUsuńRole rodzinne - tu niby z automatu pewne są nam "przydzielone", ale kim tak naprawdę się czujemy - to też zależy od nas.
Także bardzo dobrze to ująłeś, że nasza faktyczna rola tkwi w naszej głowie - jeśli tu wiemy kim jesteśmy i kim chcemy być, to odnajdziemy się w każdej roli i oddzielimy swoje prywatne życie od całej reszty. :D
Jest jeszcze kwestia "bycia sobą", o czym nie wspominałem. Ogólnie możemy pełnić X różnych ról, ale zawsze po prostu możemy być sobą w tym zgiełku. Może się to jakoś łączy? Nie mam pojęcia.
UsuńByć może, ale to już byłby temat na jakieś dłuższe dyskusje i wymagałby szerszej wiedzy psychologicznej. Tak na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że spore znaczenie ma tu nasza samoświadomość i to, jak sami na siebie patrzymy. Wiesz, w tym sensie, że "znam siebie i chcę pozostać sobą bez względu na okoliczności".
UsuńTak ale adaptujemy sie do danej sytuacja, wiec to bycie soba jest zmienne. Inaczej zachowujesz sie w kinie, a inaczej restauracji.
UsuńSłabo wierzę w wiedze psychologiczna.
Tych ról życiowych można mieć mnóstwo, zależnie od okoliczności.
OdpowiedzUsuńNie wszystkie nam pasują, inne wybieramy sami.
Czy emeryt to także rola? oto jest pytanie!
Jak najbardziej. Myślę, że duża część emerytów się właśnie tak definiuje i to chyba jest bład. Ja mógłbym się definiować jako rencista chory, ale barrdzo rzadko to robię.
Usuń„Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy”. Jestem po prostu tym, kim chcę być niezależnie od tego, jakie role próbuje mi przypisać otoczenie, praca czy społeczeństwo. To tylko etykiety dla świętego spokoju otoczenia. Ważne, żeby w głowie być wolnym człowiekiem i reżyserem własnego życia.
OdpowiedzUsuńKochaj i graj! Powodzenia.
Obserwujemy innych i siebie też. Czysty teatr. Dziękuję za komentarz.
UsuńJakoś zwykle nie czułam się przypisana do żadnej roli. Przez chwilę byłam nauczycielką, ale tak niecierpiałam tej pracy, że całkowicie nie czułam się nauczycielką. Pisarką... Nawet autorką się nie czuję, coś tam sobie wydałam. W domu chyba nawet żoną nie byłam i już nie jestem. Kim jestem? Kiedyś destrukcyjnie mówiłam "nikim". Teraz mówię "sobą" i to mi wystarczy :)
OdpowiedzUsuńA ja jak już nie wiem, co wymyślić, to mówię: "jestem 137". W internecie ogólnie tak można, ale jak się mówi w ten sposób w realnym życiu to jest to trochę zabawne.
UsuńRól życiowych można mieć wiele, mogą się zmieniać, dochodzić nowe. Najważniejsze, aby w tym wszystkim pozostać sobą :)
OdpowiedzUsuńYhm. I z każdą kolejna rolą dokładać cegiełkę doświadczenia.
UsuńCzasami potrzeba czasu aby poczuć jakąś rolę. I jest to kwestia czysto indywidualna :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
Dziękuję również pozdrawiam.
UsuńChyba rolę się raczej pełni niż ją ma. W życiu pełnimy różne role w zależności od etapu i okoliczności. Są role pełnione w domu, w relacjach z bliskimi, i są role zawodowe lub związane z życiem społecznym. Określone role można pełnić przez jakiś czas i one się zmieniają. Tylko role wynikające z pokrewieństwa są niezmienne - to znaczy można je różnie spełniać, ale zawsze jest się czyimś dzieckiem lub czyimś rodzicem, bratem, siostrą. Tutaj nawet śmierć tej roli nie przekreśla, bo nie chodzi o to, że się ma fizyczny kontakt, tylko o fakt bycia z kimś w pokrewieństwie.
OdpowiedzUsuńTak rolę się pełni a nie posiada.
UsuńJest cały wachlarz rzeczy, w których możemy stać się aktorami swojego życia.
Ciekawy temat, bo chyba większość z nas przez życie trochę „gra” różne role, tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Mam wrażenie, że czasem za bardzo przywiązujemy się do jednej etykietki — zawodu, pasji czy tego, jak widzą nas inni — i później trudno nam wyjść poza ten schemat. Z drugiej strony te role chyba też są potrzebne, bo pomagają nam odnaleźć się w różnych sytuacjach.
OdpowiedzUsuńDziękuję, że popatrzyłeś na to w ten sposób. Ja myślę, że ta jedna etykietka to rodzaj walki ze światem. Ale to wygodne być magistrem albo doktorem. To nie dla mnie chyba.
UsuńJestem nauczycielką, matką, córką, siostrą, gospodynią domową, poetką, blogerką... Pewnie jeszcze coś by się znalazło. Bycie w jednej roli przez całe życie musi być nieznośne.
OdpowiedzUsuńTo ja mam chyba podobnie. W sensie podobną ilość różnych ról.
UsuńCieszę się.
UsuńWitaj ciekawy problem poruszyłeś , myślę, że trzeba uważać na nadmierną identyfikację z rolą. Mam znajomego, który był dyrektorem w korporacji, zmienił się z fajnego chłopaka stał się zarozumiałym mężczyzną o snobistycznym stylu życia - określone restauracje, ubrania itp. potem jak stracił pracę bo korporacja postanowiła zredukować personel, stał się smutnym bo powiedział, że teraz jest nikim. Niezależnie od roli każdy z nas jest Kimś.
OdpowiedzUsuńYhm. Nadużył tego pojęcia. Teoretycznie każdy z nas może stać się "nikim". Gdy jest załamany czymś strasznym i nie widzi sensu. Złe rolę też można mieć . . .
UsuńJestem sobą i żyję w zgodzie ze sobą. Dla mnie ok. :)
OdpowiedzUsuńTo gitara :)
UsuńTo życie wymaga, abyśmy stawali do kolejnych zadań i ról. Albo im sprostamy albo nie. Albo będziemy się w nich spełniać albo męczyć. Różnie, każdy jest inny i inaczej to widzi.
OdpowiedzUsuńTrzeba walczyć. Ja mam takie spojrzenie. Nigdy nie chciałem być aktorem. Zawsze reżyserem.
UsuńOj wiele ról mnie określa - na pewno mama, nauczycielka, córka, partnerka, przyjaciółka. Jednak najważniejsze to pozostać sobą! 🙂
OdpowiedzUsuńBędąc sobą spełniać wiele różnych sytuacji.
UsuńJa mam na przykład role takie: syn, przyjaciel dla niektórych, znajomy dla innych, operator infolinii, czytelnik, czasem recenzent książek czy muzyki, słuchacz muzyki, fan zespołów i pewnie wiele innych. Sądzę, że w całym życiu można mieć całą ,,bibliotekę" ról.
OdpowiedzUsuńMi się podobał bohater z ,,One Piece", Roronora Zoro, samuraj w jakimś sensie, chociaż współczesny bardziej. :)
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Też bym mógł sporo własnych ról rozpisać. Tak jak wspomniała koleżanka powyżej. Trzeba być zawsze sobą.
UsuńSocjologia mówi, że zdecydowanie pełnimy więcej niż jedną rolę.. Jestem tego samego zdania.
OdpowiedzUsuńOminęły mnie studia socjologiczne (mimo ze mialem o nich sen) wiec mało mam informacji czysto naukowej.
UsuńCiekawy wpis. Z początku myślałam, że chodzi o coś zupełnie innego. Mam w życiu wiele ról, a do niedawna posiadałam jedną. Była bardzo wymagająca więc się jej pozbyłam.
OdpowiedzUsuńAha. W jednych jesteśmy lepsi, w innych gorsi. Warto rozwijać tę rolę, na których nam zależy.
UsuńNie ma sensu przywiązywać się za bardzo do żadnej z ról, szczególnie, gdy są to role na zewnątrz, związane z zawodem, który zaraz może się zmienić. Żadna z nich nie definiuje nas do końca, nawet jeśli jest to rola córki, czy żony. Życie jest zmianą.
OdpowiedzUsuńTytuł mnie zwiódł, tych ról się nie "posiada", je się odgrywa :)
Jak wspominałem, miałem marzenie być wielkim reżyserem. Ale to sobie wymyśliłem, gdy byłem dzieciakiem.
UsuńIdentyfikuję się z tym raperem. Nigdy jedna rzecz nas nie powinna całkowicie określać, bo wtedy to faktycznie jakby nam ktoś ubliżał.
OdpowiedzUsuńYhm... Dzięki za komentarz.
UsuńJedne role są przypisane z góry (np.płeć), inne osiągane dzięki własnej pracy i decyzjom (np. praca, czy kariera). W życiu najczęściej pełnimy różne role i może czasem pojawić się konflikt między nimi. To czy dobrze odnajdujemy się w danej roli, wpływa na ogólne nasze zadowolenie i dobrostan oraz jakie drogi życiowe będą wybierane w przyszłości.
OdpowiedzUsuńJa niedawno zwróciłem uwagę na istnienie ról w ogóle. Nagle zaczęło mi się wydawać, że jest to dość istotna cześć naszego życia.
UsuńLudzie w życiu maja wiele ról które często się też zmieniają
OdpowiedzUsuń