Uzależnienie? Niekoniecznie. (Część druga wywodu)
Ostatnim razem pisałem, jakie to okropne może być uzależnienie, i że sam wpadłem w kłopoty. Napisałem to z myślą, żeby siebie samego uzdrowić - trochę na siłę. Tym razem chcę postawić kolejne wnioski.
Uzależnienie od gier bywa poważnym problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy zaniedbujemy inne sfery naszego życia i poświęcamy cały czas wolny, (albo i więcej) żeby zatracać się przed ekranem.
Doszedłem do wniosku, żeby póki co ja takiego problemu nie posiadam. Owszem gry komputerowe dają mi dużo przyjemności i zabierają czasu, ale to nie znaczy, że wynikają z tego jakieś negatywne rzeczy.
Miałem rozmowę z jednym kolegów, którego poznałem w grze. Pisaliśmy na temat właśnie uzależnienia. Po pół godziny szczerej konwersacji on mi przyznał, że ja nie jestem uzależniony. Zgodziłem się z nim w tej kwestii, że z dnia na dzień, gdyby było trzeba, rzuciłbym Tibie w pi%du.
Owszem moje granie ma czasem pewne cechy uzależnienia, lecz nie jest w nim w istocie.
Tydzień przerwy zrobiłem sobie w graniu. Zamiast Tibii (od którego twierdziłem, że jestem uzależniony) włączyłem sobie zwykłe gry komputerowe single player. Na początku musiałem się trochę zmuszać i tęskno było za Tibią, ale po paru dniach już normalnie doświadczałem elektronicznej rozrywki. Jakie wnioski? Patrząc na inne sfery mojego życia, taka zmiana właściwie nic nie zmieniała. Dalej był czas na obowiązki i przyjemności. Doszedłem do punktu, w którym mógłbym Tibie całkowicie odstawić, ale jaki to ma w zasadzie sens?
Jeżeli w jakimkolwiek stopniu jestem uzależniony od tej gry, to nie sprawia to żadnych dużych problemów i mogę w końcu z czystym sumieniem robić, co chcę.
Kolejne refleksje
Kwestia uzależniania jest już przegadana i przemyślena.
Teraz w swoich rozważaniach chciałbym się dowiedzieć, które gry komputerowe dają więcej zysku w postaci doświadczenia samego w sobie.
To jest na przykład takie pytanie: "Czy regularne granie w szachy rozwija umysł?" Odpowiedź nasuwa się raczej pozytywna, ale pewności jest za mało.
Tibia na przykład posiada rozgrywkę, w której się w kółko powtarza pewne czynności, aczkolwiek w trakcie gry możemy rozmawiać z innymi graczami i słuchać muzyki albo podcastów. Co według mnie jest jedną z najlepszych zalet.
Gry single player natomiast wymagają więcej myślenia i skupienia. Podejmowania decyzji i rozwiązywania zagadek.
Chcę się dowiedzieć, (powtarzam się) ile dana gra może stać się dobrym suplementem diety dla mojego organizmu?
Po co to wszystko?
Połowę dnia spędzam na wykonywaniu różnych obowiązków, żeby wieczorem sobie w coś pograć. Chcę stworzyć sobie dobre warunki, żeby dalej się rozwijać i patrzeć optymistycznie w przyszłość.
Dziękuję za uwagę!
Pytania:1. Masz problemy z rozróżnieniem, czy dana rzecz jest przyjemnością czy uzależnieniem?
2. Czy Twój partner albo ktoś bliski był uzależniony? Jeśli tak to pomagałeś mu w jakiś sposób i co z tego wyszło?

Mój ojciec był uzależniony, od alkoholu - w końcu się doigrał i w tym roku będzie 5 lat jak nie żyje. Nie pomagałam mu, bo sama mam przez niego poważne problemy z psychiką.
OdpowiedzUsuńMam wielu kolegów alkoholików i niektórzy faktycznie nie żyją. Najbardziej mi szkoda mojego przyjaciela Kamila. Ale tak to się może skończyć
UsuńJeśli chodzi o uzależnienie od alkoholu, to wiem, że terapia w ośrodku uzależnień od alkoholu może nawet uratować życie, poza tym grupy wsparcia jak n.p.: A.A. oraz pomoc bliskich osób oczywiście i wiara, że się uda.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o inne uzależnienia, to na pewno poradnia leczenia uzależnień, psychoterapeuta, wsparcie bliskich oraz własna silna wola.
Jeśli nie ma kontroli i zaniedbuje się całą resztę, to trzeba szukać pomocy, nie zamykać się w sobie, trzeba rozmawiać i na początku unikać tzw. triggerów.
Ze wszystkim się zgodzę, ale główny czynnik wyjścia z uzależnienia to sama chęć. Jeśli komuś odpowiada zażywanie jakiś rzeczy i nie chce tego zmienić, to żadna terapia i odwyki nic nie dadzą. Trzeba chcieć i walczyć o to.
UsuńNajczęściej chyba uzależnienie kojarzy się z przyjemnością, a im dalej tym bywa gorzej.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, czy Ty sam odczuwasz niepokój w związku z graniem i czy zaniedbujesz coś lub przegapiasz.
Zapytaj bliskich, jak oni to widzą...
Na bierząco z bliskimi rozmawiam na te tematy. Uważam, że to lepsze niż psycholog.
UsuńTak Jotka ma rację. Na początku jest przyjemność z danej czynności, rzeczy... A potem trudno się jej oprzeć. Coś o tym wiem. Nie zawsze sami sobie z tym poradzimy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie z moich zielonych szumiących stron
Dziękuje i pozdrawiam.
UsuńW mojej rodzinie i wśród przyjaciół nie było i nie ma uzależnień, więc trudno mi się na ten temat wymądrzać. Za to mogę powiedzieć, że mam podobnie z pisaniem (blog, wiersze i co popadnie) oraz czytaniem (książki, blogi) oraz z artjournalingiem. To wszystko daje mi tak ogromną przyjemność, że nie uważam poświęconego tym zamiłowaniom czasu za stracony.
OdpowiedzUsuńzdarza się, że niektóre nasze pasje powodują szkody... ale jeśli Twoje hobby, czy pasje nie deformują Ci priorytetów życiowych, nie zawalasz innych ważnych spraw /np. koty są dobrze zadbane/, to wszystko jest w porządku, nawet jeśli uznamy te pasje za uzależnienie...
UsuńWszystko z Wami okay! :D Pisanie daje radość, ale chyba nawet się nie da pomyśleć, że to uzależnienie.
Usuńmożna sobie wyobrazić taką sytuację, można tak się zaplątać w takie działania, że można gadać o uzależnieniu... osobiście na znam takiej osoby, spotkałem tylko kilka, które tak się diagnozowały... no, ale krótkie rozmowy przez net to trochę za mało, aby potwierdzić lub zaprzeczyć... badań na ten temat jest mało, więc też nie wiadomo, jak wiele jest chorych... ale istnieją tacy ludzie...
UsuńUzależnienie chyba zaczyna się w momencie gdy zapominamy o swoich obowiązkach, bliskich, o jedzeniu, piciu i wszystko podporządkowujemy pod to, a by móc wciąż to robić - czasem granica bywa cienka bo szybko można ją przekroczyć, bo gdy już widzimy sygnały uzależnienia to już jest za późno, a wyjście z niego jest raczej długie i bardzo ciężkie...
OdpowiedzUsuńDokładnie i ja tych negatywnych konsekwencji w moim przypadku nie zaobserwowałem. Na całe szczęście!
Usuńtak, pomagałem zawodowo uzależnionym i osobom, które narobiły sobie kłopotów nadużywając różne psychozabawki... bo trzeba pamiętać jedną rzecz: bardzo często mawia się "terapia uzależnień", tymczasem uzależnienie, bardzo ciężka choroba zresztą, nie jest jedynym problemem spowodowanym wspomnianym nadużywaniem... wiele osób może sobie zafundować różne problemy ze sobą i nie tylko, ale nie są uzależnieni... o tym już tu kiedyś rozmawialiśmy, że słowo "uzależnienie" w potocznych rozmowach bardzo często jest nadużywane lub źle używane... nieraz na terapię uzależnionych trafiają ludzie źle zdiagnozowani i taka nie jest dla nich, nawet może im zaszkodzić... za to zapewne nadają się na inny rodzaj terapii, inaczej ukierunkowaną, ale to musi oszacować prawdziwy fachowiec, których tak naprawdę jest niewielu... nieraz do tej pracy trafiają ludzie, którzy nie umieją jej wykonywać, mimo to jednak strasznie się mądrzą i w efekcie komuś można mocno zaszkodzić...
OdpowiedzUsuń...
aha, trochę źle sformułowałeś pierwsze pytanie... wszystkie rzeczy, od których ludziom zdarza się uzależnić są przyjemne, bo inaczej by tego nie robili... z drugiej strony nieprawdą jest gadanie jakoby "wszystko" mogło uzależnić... na przykład nie można się uzależnić od psychodelików, nie ma takiej opcji, to wynika ze specyfiki ich działania... z kolei szalenie trudno jest się uzależnić od Ziela i Haszu, statystyki na ten temat są przekłamane, bo są oparte na błędnych diagnozach...
...
czy różne nasze życiowe pasje to też uzależnienia?... trochę tak, trochę nie... to zależy jak głęboko w tym tkwimy... pasje częściowo spełniają warunki bycia uzależnieniem, ale jeśli nie powodują szkód, często też przynoszą korzyści, to nie są one problemem, nie walczymy z tym...
p.jzns :)
Hmm... Moja defnicja uzależnenia? Na podstawie moich doświadczeń. To punkt w którym poświęcamy na jedną rzecz nawet połowe swojego życia, a ta rzecz przesłania nam rzeczywistość i nie potrafimy normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Zaniedbujemy siebie, prace, rodzine. Ja mam to za mną...
Usuńwymieniłeś jeden z objawów osiowych uzależnienia, naukowo tu chodzi o zmianę priorytetów życiowych, gdzie dana substancja lub dane zachowanie /np. gra/ staje się dla nas najważniejsze i tak jak wspomniałeś zaniedbujemy, zawalamy różne ważne sprawy...
Usuńobjawów osiowych jest kilka, zależnie od tego, jak je sklasyfikujemy, wykład sobie darujmy, jednak wspomniałbym o jednym, bardzo istotnym... jest to silne cierpienie, gdy nie możemy tego czegoś wziąć, użyć lub zrobić... na przykład nie mamy tej substancji /koki, helupy, alkoholu, etc/ lub na przykład straciliśmy telefon i nie możemy zagrać w naszą ulubioną grę... tu niezłym, choć nie wyczerpującym tematu, testem, czy nie jesteśmy uzależnieni jest zrobienie sobie dłuższej dobrowolnej przerwy i obserwacja siebie, jak się czujemy w takiej sytuacji...
jeśli piszesz, że masz to już za sobą, to gratuluję, żółwik, fląderka i tak trzymaj dalej, czego szczerze, przyjaźnie i życzliwie Ci życzę :)
ano dziękuję. mam za sobą, ale pewnie wąptliwości wcześniej czy później wrócą. bardzo duży plus, że na urodziny nie wymyśliłem jakiś wyskokowych substancji, tylko skończyło się na dwóch drinkach z przyjaciółmi.
Usuńdzisiaj w tibie w ogóle nie gram, bo nie mam ochoty. zobaczymy, co będzie. nie jest źle.
Pozdrawiam
Czasem zadaję sobie pytanie czy nie za duzo sobie gram. Na szczęscie odpowiedź daje mi szyja i ręce. ;p
OdpowiedzUsuńmi odpowiedź daje tyłek i kręgosłup.
UsuńTo ai będzie mi się śniło po nocach, no cóż, Bochen out. ヾ(・ω・*)
OdpowiedzUsuńAno tak, istnieją różne definicje uzależnienia.
OdpowiedzUsuńDopóki Ci granie nie przeszkadza w życiu, to według wielu z definicji, nie jesteś uzależniony. Czy Ci przeszkadza, to nie mam pojęcia.
Nie chodzi tu chyba o konkretną grę, jak Tibia, ale ogólnie, gry komputerowe. To jak z automatem do gry w jakimś salonie, nie chodzi o konkretny automat, ale o czynności, które pobudzają system nagród.
Pozostaje pytanie, czy jesteś w stanie wypełnić czymś innym niektóre z wieczorów, nie mówię, że wszystkie. Bo pisałeś, że piszesz książkę, ale robisz to, rozumiem, zanim zaczniesz grać wieczorem.
Jak tam książka, walczysz dalej, czy zrobiłeś przerwę?
Pozdrawiam :)
Oczywiście piszę cały czas. Zaczynam dzień od obowiązków, a gry zostawiam właśnie na wieczór.
UsuńW kolejnym poście może więcej na ten temat napiszę. Uzależnienie jest w normie, więc nie jest źle.
Dziękuję i pozdrawiam.
No to super, że piszesz.
UsuńPozdrawiam :)
Gry to temat zupełnie mi nieznany, a uzależnienia dzisiejsze, które obserwuję wokół, to smartfon, portale społecznościowe, przymus reagowania na każdy sygnał, powiadomienie z nich, trudno rozmawiać z człowiekiem, który cały czas zerka w smartfon leżący na stole lub trzymany w ręce
OdpowiedzUsuńJa idę trochę inną drogą niż główny nurt i jakoś smartfon ani portale społecznościowe mnie nigdy nie uzależniły.
UsuńPozdrawiam
Każdy jest od czegoś uzależniony. Nawet sobie nie zdajemy sprawy niekiedy. Ale to takie małe pikusie. Niestety, są też duże. Znałam i znam ludzi z dużymi uzależnieniami od ciężkich rzeczy. Jeden ostatnio strzelił samobója. Ludzie, nie ćpajcie, to droga w jedną stronę.
OdpowiedzUsuńtrudny, ale ważny temat...
OdpowiedzUsuń