Uzależnienie ogólnie + uzależnienie od gier komputerowych + Tibia

 

Ciężko mi o tym pisać, bo przede wszystkim czuję wstyd. Mam jednak na tyle odwagi, żeby to zrobić i trochę pomyśleć na temat uzależnienia - uzależnień w ogóle. 

Możecie się rozgościć na fotelu, czy na czym tam siedzicie. Włączamy AA albo AN. Spotkanie terapeutyczne w sprawie uzależnień. Cześć, mam na imię Kacper i jestem uzależniony...

Niecałe 20 lat swojego życia byłem uzależniony głównie od dwóch różnych rzeczy, których w tym tekście na pewno nie przytoczę. Zdarzały się krzyżowe uzależnienia. Nie jestem w stanie oficjalnie i z łatwością o tym mówić. Skupię się natomiast na uzależnieniu od gier komputerowych.

Od dwóch lat próbuje pograć dłużej w Tibie. Za każdym razem po miesiącu lub dwóch jestem zmuszony rezygnować, bo czuję, że gra zaczyna mnie uzależniać. Robiłem już różne eksperymenty, ale zawsze wszystko się do tego sprowadza i muszę się wycofać.

Co tracimy będąc uzależnieni?

Są pewne różnice, w zależności od substancji / czynności, powodujące szkody. Podczas terapii udało mi się podzielić szkodliwość na trzy aspekty:

  • Skutki fizyczne - Czyli uszkodzenie organów przede wszystkim. Upośledzenie własnego ciała. Serce, płuca, wątrobą, system trawienny. Mózg też.
  • Skutki psychiczne - Depresja, schizofrenia, dwubiegunowość i inne choroby psyhicznę. Różne zaburzenia - że ktoś nas śledzi. Ryzyko samobójstwa.
  • Skutki społeczne - Odtrącenie lub odrzucenie ze strony bliskich i rodziny. Brak szacunku w różnych miejscach publicznych.
Myślę, że każda osoba uzależniona powinna sobie postawić pytanie, które skutki ich dotyczą. (Powinienem jeszcze dodać Skutki finansowe)

Uniwersalna szkoda uzależnienia.

Będąc w swoim życiu uzależniony od wielu różnych rzeczy, doszedłem do wniosku, że tak naprawdę jest to cholerna strata czasu. Jest to bardzo ważny aspekt. Strata czasu = strata życia = strata potencjału. 

Uzależnienie od danej rzeczy wymaga od nas czasu, który na to poświęcimy. Ćpun potrzebuje dwóch dni, żeby się naćpać. Wydać kasę. Potem kilka dni dochodzić do siebie, żeby znów ruszyć w balet. Alkoholik podobnie, chociaż są pewne różnice. Hazardzista dostaje kasę i traci czas w kasynie, żeby potem okłamywać bliskich i szukać źródeł finansowania. Erotoman spędza wiele godzin dziennie na oglądaniu filmów porno, a jeśli jest w miarę przystojny, to może wychodzić na miasto, żeby znaleźć jakiś szybki seks za darmo. Coś pominąłem? Osoba uzależniona od gier komputerowych musi dostosowywać życie do swojego internetowego świata. Z czasem te internetowy jest większy niż normalny. Dlaczego?

Uzależnienie od gier komputerowych

Tak naprawdę jest to nie precyzyjne. Moje uzależnienie dotyczy Tibii, a nie wszystkich gier.

Pierwsze dni fajnie się gra. Są wypieki na twarzy i dopamina wskakuje do głowy i jest kolorowo. Potem wpadamy w rutynę. Rozgrywka jest interesująca. Aż w końcu dochodzimy do jakiejś blokady. Ściana. Poświęcamy w tym momencie już 4-5 godzin dziennie na grę, co wydaje nam się niewiele. Inwestujemy też pieniądzę, jeśli takie mamy. 

Ta ściana to mój auto pilot, który krzyczy do mnie "Huston mamy problem" - "Kacper do cholery zaczynasz wpadać w uzależnienie. Przestań grać w to gówno, bo to przecież tylko głupia gra."

Po miesiącu takiego grania Tibia zaczyna żądać coraz więcej. Więcej uwagi, więcej decyzji, większego zaangażowania.

I wtedy właśnie mówię: STOP!

Moja aktualna postać ma 307 level. To całkiem mały wynik na tle profesjonalnych (uzależnionych?) graczy. Myślę, że to około pół roku grania, grając 3-4 godziny dziennie i ucząc się rozgrywki od podstaw.

Miałem już jakies 5-6 podejść, żeby wrócić i zacząć od nowa. Myślałem tym razem, że dojdę do "tej ściany", ale się uprę i będę grał dalej. No niestety się nie da. Chcesz w Tibii wiele znaczyć? To poświęć ogromną liczbę czasu i oddaj tej grze swoją duszę. Wtedy będziesz mistrzem... mistrzem gdzie? Jak gdzie? W społeczności tibijskiej.

Bilans zysków i strat

Teraz gdy przez pół roku pracowałem jako portier, miałem taką refleksję, że oczywiście chciałbym pracować więcej lat, ale najwięcej doświadczenia zdobędę w pierwszym roku. Potem wszystko będzie rutyną.

Myślę, że moje granie w Tibie, testowanie kilkukrotnie gry przez miesiąc lub niecałe dwa, nauczyło mnie czegoś. Nauczyło, bo szedłem drogą serca. Robiłem to na co aktualnie najbardziej miałem ochotę. Ale nie wiedziałem, że to złe. Musiałem się dopiero przekonać.

Wnioski?

Wierzę, że ten czas, który spędziłem na grze nie był toksyczny i bawiłem się dobrze. Kiedyś wrócę, żeby sobie popykać - ale NIGDY, przeNIGDY nie sprzedam swojej duszy, żeby być wysokopoziomową postacią w jakiejś grze. Chyba bardziej szanuje amatorów, z końca łańcucha pokarmowego Tibii, niż graczy TOP.

Najciekawszą rzeczą jest to, w jaki sposób inni gracze postrzegają kwestie uzależnienia od gry MMO. Nie spotkałem się z badaniami na ten temat i chyba jedyna wiedza, to iść porozmawiać z tymi ludźmi. Jednakże z tego co wiem, wszyscy gracze w Tibii wiedza, że ona uzależnia, ale traktują ten temat z uśmiechem, jakby to nie było nic wielkiego.

Podsumowanie

Po raz kolejny otarłem się o nałóg grania w Tibie. Myślę, że zabiera to mnóstwo czasu, ale jeszcze coś. Coś bardzo cennego. Nasza świadomość zamiast błąkać się po myślach, doświadczaniu i kosmosie, planuje kolejne polowanie na potwory. Gra wkrada się do umysłu niczym wirus i musimy żyć z ciężarem, że Tibia będzie zawsze jedną z rzeczy ważniejszych w życiu. - Póki w nią gramy...

Pytania i dyskusja:

1. Chcesz powiedzieć o swoim uzależnieniu od danej rzeczy lub czynności?
2. Zdarzyło Ci się uzależnić od gry komputerowej? Jakie były tego skutki?

Gdybym nie rzucił tej nocy Tibii, to ten tekst nigdy by nie powstał. Wracam do żywych, a post zostawiam Wam jako ciekawostkę.

Komentarze

  1. nigdy od niczego nie byłem uzależniony, aczkolwiek kiedyś zdarzało mi się sporadycznie używanie, czy zachowania ryzykowne, co w sumie o niczym jeszcze nie świadczy, bo tak ma około połowa ludzi na świcie... ale pracowałem z ludźmi uzależnionymi jak terap i moje spostrzeżenia oraz wnioski są takie:
    jakaś jedna czwarta ludzi uznanych za uzależnionych jest błędnie rozpoznanych i zdiagnozowanych jako uzależnieni... inna sprawa, że postawienie takiej diagnozy wcale nie jest takie łatwe, bo w dużej mierze opiera się ona na Intuicji i prawidłowej ocenie objawów osiowych... niestety wiele osób uprawnionych nadużywa tego rozpoznania kierując się filozofią "dmuchanie na zimne", albo po prostu ze zwykłego pośpiechu... efekt jest taki, że do ośrodków lub na terapie stacjonarne trafiają ludzie, którzy wcale tego leczenia nie wymagają... a to się kończy dla nich marnie, bo to tak, jak podawać antybiotyki zdrowej osobie, której wtedy po prostu one szkodzą...
    to oczywiście nie oznacza, że takie pomyłki to ludzie kompletnie zdrowi, tak dobrze nie jest... to są czasem też zaburzeni ludzie, ale potrzebujący zupełnie innej terapii... niestety nieraz dają sobie oni wmówić, że są uzależnieni, ze skutkiem jak wyżej...
    w potocznym obiegu bardzo często nadużywa się określenia "uzależnienie", ale z dyletantami nie ma w ogóle sensu gadać, skoro nawet fachowcom zdarzają się takie błędy...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. co to znaczy, że "ćpun potrzebuje dwóch dni, żeby się naćpać"?... żaden towar nie jest taki drogi, żeby aż dwa dni zarabiać na jedną działkę... a żeby ten towar przyswoić wystarczy ułamek sekundy...
      a może to chodzi o to, że wystarczy dwa razy, żeby się uzależnić /czyli zostać ćpunem/?... to jest mit - straszydełko... nie istnieje taka substancja, od której można by się tak instant uzależnić... nawet w przypadku tak szybko uzależniających hardkorów jak meth, czy fentanyl musi upłynąć co najmniej miesiąc intensywnego brania, aby mówić o jakichś początkach uzależnienia...
      ale wiele osób uzależnia się właśnie dlatego, że wierzą w ten mit... ktoś próbuje raz, drugi, może trzeci, a czwartego dnia ma zejście i uważa, że to są już objawy odstawienia... bzdura... po jednym dniu maksimum jest już po bólu... ale taki gość poddaje się sugestii, klinuje i po jakimś czasie taką metodą faktycznie może się uzależnić...
      rozumiesz mechanizm?... wmawiając ludziom zdrowym uzależnienie faktycznie można ich nieraz wpędzić w tą chorobę...

      Usuń
    2. Gdy bierzesz stymulanty to Twoja impreza trwa conajmniej dwa dni. Dlatego napisalem, ze ćpun traci 2 dni zeby się nacpać.

      A rzeczywistość jest taka, że gdy wpadnie w ciąg to kilka dni może mu zająć przyjmowanie.

      Usuń
    3. Mam takiego jednego znajomego. Co raz tam coś wział i od razu poszedl na odwyk. Tak jak piszesz. Bledna diagnoza.

      Usuń
    4. kiedyś ludzie tak robili, żeby np. wykręcić się od wojska, wtedy służba zdrowia szła im na rękę, żeby ich chronić od systemu... opłacało się być (rzekomym) ćpunem...
      obecnie jest inna sytuacja, ale za to często ma miejsce coś takiego, że rodzina, czy inni bliscy wmawiają komuś chorobę, bo coś im się tam nie podoba, pchają go na terapię, a tam go przyjmują w ramach źle pojętej profilaktyki... a prawda jest taka, że na świecie jest o wiele mniej ćpunów /także alkoholowych/, niż podają statystyki...

      Usuń
  2. Uzależnienie - wszystko jedno jakie - to rzecz straszliwa. Na szczęście mnie nie dotyczy. Ale bardzo współczuję uzależnionym.

    OdpowiedzUsuń
  3. 1) nie, bo nie mam takich
    2) też nie, kiedyś grałem w jedną grę która codziennie pochłaniała połowę nocy, ale to nie było uzależnienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to mówią: łatwo zacząć, trudno zakończyć.
    Kawa to tez uzależnienie, o czym przekonałam się na własnej skórze, fizycznie i psychicznie...ale podobno oczyszcza wątrobę, a poza tym nie wychodzę poza 4 filiżanki dziennie, a i to rzadko.
    Co do pracy, spotkałam byłą uczennicę, która zmienia prace średnio co 3 lata, dłużej nie daje rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 lata to trochę czasu jest.

      ja pije 3 filizanki.

      Usuń
    2. od kawy można się uzależnić, jak najbardziej, ale nie można dać się zwariować: nie każdy, kto pije kawę, piwo, czy czegoś tam używa, nawet dość często, od razu jest uzależniony...

      Usuń
  5. Bardzo osobisty i szczery wpis. Świetnie widać Twoją świadomość własnych granic i umiejętność analizy wpływu gry na życie, co jest bardzo wartościowe dla czytelników, którzy mogą zmagać się z podobnymi problemami. Doceniam, że poruszasz nie tylko aspekty psychiczne, ale też społeczne i czasowe – to pokazuje, jak wielowymiarowe jest uzależnienie. Podoba mi się podział na bilans zysków i strat oraz wnioski – pokazuje dojrzałe podejście, że doświadczenie samo w sobie może być wartościowe, nawet jeśli wymaga ograniczeń. Forma jest przyjazna, angażująca i pozwala czytelnikowi zrozumieć Twoją perspektywę, a jednocześnie zachęca do refleksji nad własnym zachowaniem. To naprawdę wartościowy materiał, który może inspirować do zdrowego dystansu wobec gier i innych nałogów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie tylko opisujesz mechanizm uzależnienia, ale też pokazujesz, jak to wygląda „od środka” – emocje, walka ze sobą, świadomość zagrożenia i w końcu decyzja, by powiedzieć STOP. To wymaga olbrzymiej odwagi i samokontroli.

    Bardzo cenne jest to, co napisałeś o bilansie zysków i strat – nawet w uzależnieniu można wyciągnąć naukę, ale prawdziwe zwycięstwo to odzyskanie kontroli nad własnym czasem i życiem. I właśnie w tym momencie Twój tekst staje się inspiracją, bo pokazuje, że można grać świadomie, a nie być zniewolonym przez grę.

    Podoba mi się też Twoje podejście do innych graczy – szacunek dla amatorów zamiast pogoń za TOP-em. To ważne, bo uzależnienie często rodzi poczucie wyścigu, a Ty pokazujesz, że prawdziwa wolność polega na decydowaniu o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, na czym to polega, ale jestem jakaś niepodatna na uzależnienia. Paliłam papierosy - zachciało mi się rzucić i zrobiłam to z dnia na dzień. Nigdy nie stroniłam od alkoholu (w rozsądnych ilościach oczywiście), mimo to nie wciągnęło mnie picie. No chyba że "taśmowe" czytanie książek to nałóg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wszystko sie powaliło za szczeniackich lat a potem już tak zostało. Chociaż chyba radzę sobie niezle

      Usuń
  8. Każdy z nas jest uzależniony tylko od czego i jaki to ma wpływ, tak samo mamy te same zachowania ale przecież nikt nie powie że coś jest nie tak. Czy dzień od dnia różni się- jak bardzo. Co robimy co jemy każdy powinien sobie zrobić własne podsumowanie i wyciągnąć wnioski. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie gdzie jest granica miedzy uzaleznieniem = a tym co sie bardzo lubi.

      Roznie jest. Kazdy idzie swoja sciezka.

      Usuń
  9. Potrzebny test. Do przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przede wszystkim szacun za szczerość. To się liczy i że starasz się z tym walczyć. To wielki plus. Ja kiedyś byłam uzależniona od gry The Sims i bardzo potem żałowałam straconego czasu. Tyle lepszych rzeczy mogłam zrobić w tym czasie. Dziś walcze z uzależnieniem od seriali i fejsbukiem. To jest jeszcze gorsze. Oglądałam taki japoński serial Alice in Borderland gdzie chłopak był totalnie uzależniony od gier komputerowych. Nawet olał rozmowę o pracę bo zajęty był grą komputerową. Ojciec i brat już nie mieli do niego siły. Nagle dziwnym trafem trafia do świata gdzie żeby przeżyć trzeba grać w gry ale na śmierć i życie. Może by Ci się spodobał ten serial. Pozdrawiam serdecznie 😀

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuję podatności do uzależnień, z drugiej strony jesteś bardzo samoświadomy. To ogromny plus, jeśli potrafisz wyłapać punkt graniczny, a nawet ten, kiedy już Cię wciągnęło, jest naprawdę ważne. Widać jak wiele pracy wkładasz w samego siebie. Bardzo dobra cecha. Powodzenia w autokontroli.

    Sama jestem zbyt oporna uzależnieniom, nie lubię kiedy coś/ ktoś próbuje przejąć nade mną kontrolę. Dlatego nawet jedzenie słodyczy ograniczam samoistnie, jak tylko zwrócę uwagę, że jem zbyt często ;))

    Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że nie zawsze wiadomo na 100% że coś jest uzależnieniem. Może jestem zbyt samoświadomy?

      Usuń
  12. Osoba z bliskiego mi otoczenia była uzależniona od alkoholu. Teraz obserwuję jak moja córka łatwo uzależnia się od gier na telefonie i powiem tylko tyle, ze jestem przerażona. Póki co jest w takim wieku, że możemy z nią dużo rozmawiać. wprowadzać jej ograniczenia. Martwi mnie jednak co będzie dalej. Podatność na uzależniania ma większość z nas. Ważne jednak, żeby w porę zdać sobie z tego sprawę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde uzależnienie jest złe, ale alkohol o tyle bardziej, że niszczy organizm. Warto porozmawiać z córką i może w jakiś sposób jej pomóc?

      Usuń
  13. Witaj
    Podziwiam za szczerość. Każdy z nas w pewien sposób jest od czegoś uzależniony. Jednak jedne rzeczy uznawane są za nieszkodliwe i są akceptowane. Na - inne wręcz postrzegamy jako złe. I ja jestem uzależniona od pewnych rzeczy (tych raczej akceptowalnych), ale staram się z tym walczyć i wiem, że nie jest to łatwe.
    Pozdrawiam końcówką karnawału

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz. Jest wiele uzależnień. Np takie od itnernetu :)

      Usuń
  14. Zawsze bałam się uzależnień. Nie lubię tracić kontroli.
    Wierzę, że wrócisz do pozytywnych postanowień.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdybyś wiedział film w którym skazańcy przebywający w więzieniach, w krajach Azji siedzą i są zmuszani do grania..... Zdobywają punkty dla strażników. Siedzą na niewygodnych krzesłach bez oparć. Nie raz tracą przy tym zdrowie i życie. To z takimi graczami ludzie się mierzą. Przybijając nie raz komuś gwóźdź do trumny. Brawo że zdobyłeś się powiedzieć patologii Nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście słyszałem o tym zjawisku. Tibia też jest grą w którą można grać i zarabiać pieniądze. Ale w naszym wiezieniach do tego nie zmuszają. :)

      Usuń
  16. Eh, nie ma się czego wstydzić. (⇀‸↼‶) Aktualnie uzależnienie od gier komputerowych to w mojej opinii najmniejszy problem (dopóki nie pogrążasz się i nie przestajesz funkcjonować jak człowiek w aktualnym systemie). Napisałeś o upośledzeniu umysłu, pomyśl ile ludzi robi sobie teraz krzywdę korzystając w chatuGPT przy każdym możliwym drobnym problemie. To jest dopiero szkodliwe uzależnienie (o którym te osoby tak nie mówią). ( ̄  ̄|||) I o ile nam dorosłym nie zaszkodzi to tak bardzo to wyobraź sobie jaką jazdę będą miały dzieciaki za te kilka/kilkanaście lat. Porównując to do grania w gry, gdzie samemu szukasz poradników, kminisz jak dojść do mety, sprawdzania informacji to... Wydaje mi się bardzo małym problemem, bo mimo wszystko stymuluje to mózg. (╥﹏╥)

    I tak, sama jestem uzależniona od grania i czytania mang. Ale nie czuję teraz wstydu, ludzie którzy są lepsi, majętniejsi odemnie, nie będą nawet wiedzieli o moim istnieniu by mnie ocenić. (´。• ᵕ •。`) Ludzie, którzy mają gorsze uzależnienia, jakąś niechęć do mnie, tak czy siak znajdą sposób by mówić o mnie negatywnie. Więc chociaż ja sama próbuję pokochać siebie i nie samobiczować się na zapas. (ノ´ヮ`)ノ*: ・゚

    Podsumowując imo, nie każdy jest stworzony do wielkich czynów (nie obrażając Ciebie autorze, myślę o sobie). Nie każde uzależnienie prowadzi do samodestrukcji, nie każde uzależnienie powinno być powodem do wstydu. ( ´ ∀ `)ノ~ ♡

    BTW. Od Tibii nigdy się nie uzależniłam. („ಡωಡ„) Za małą satysfakcję mi dawała, za dużym kosztem czasu, który trzeba zainwestować. Ale rozumiem Twoją chęć powrotu raz na jakiś czas. Nostalgia to silna emocja, na której żerują największe korporacje. (・`ω´・)

    I jeszcze takie przemyślenie co do wstydu. (。・//ε//・。) Kiedyś prości chłopi i chłopki mieli cel. Przeżycie, zbieractwo, dbanie o zwierzęta, gromadzenie zapasów. To nam dają gry, to zapchanie pustki, której nie możemy realnie wypełnić będąc zamkniętym w czterech ścianach. Nie każdy ma ogródek, nie każdego stać. A wydanie pięciu dyszek co miesiąc na WoWa albo na jakąś inną gierkę jest... Tańsze niż zbieranie latami na własny kąt. Bez gwarancji, że ceny nie wywindują pod niebo. (。•́︿•̀。)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ∑(O_O;) ... Ale że tyle znaków mi się wklepało? ∑(O_O;)

      Usuń
    2. Dużo się wyklepało znaków, ale to miłe dziękuję.

      Zadowolonie z gier może wynikać z jakiś zaniedbań w życiu. Braku bliskości i miłości, albo innych rzeczy lub kompleksów. Reguły nie ma.

      Tak szczerze. Faktycznie gry komputerowe nie muszą być tak złym uzależnieniem, jeśli nie psuje ono życia.

      W moim następnym poście będę wracał do tego tematu, ponieważ gram dalej w Tibie. Ale staram się nie przykładać do tego takiej wagi. Tym postem to trochę wykrzyczałem, coś co głęboko we mnie leżało. Taka prawda.

      Dziękuje i pozdrawiam.

      Usuń
  17. Fakt, na koniec dopisałeś o problemach finansowych. Myślę, że to może być dosyć praktyczny problem, bo każdemu przydatny jest dach nad głową, szczególnie zimą i coś do zjedzenia.

    O ile dana używka (czy to gra komputerowa, kasyno, miłość czy substancja i wiele innych) nie koliduje ze stanem finansowym, to człowiek może jakoś tam sobie żyć, o ile nie przesadzi. Ja jestem na przykład uzależniony od kawy, co mi specjalnie nie przeszkadza w normalnym życiu.

    Uważam, że interesujące jest powstawanie uzależnienia. Bo w praktyce, to nasza głowa uczy się sama tego, co powoduje podwyższenie poziomu dopaminy. To konkretnie obszary związane z nucleus accumbens in VTA (ventral tegmental area), żeby wymienić ważniejsze.
    Ja nie jestem uzależniony od tej gry "Tibia", nie wiem nawet co to za gra. To znaczy, moja mózg nie został nauczony, że mam "sięgać" po nią. Na koniec często nie chodzi o przyjemność, ale o przymus.
    Włącza się "głód" danej używki czy czynności i trzeba go zaspokoić. Nie różni się on wiele od zwykłego głodu, gdy nam w brzuchu burczy. :) W zwykłym głodzie też nie chodzi o przyjemność, ale o jego zaspokojenie. Przyjemność jedzenia jest niejako konsekwencją głodu, a nie powodem jego odczuwania, bo to kwestia homeostazy ciała i jej automatycznej kontroli. Nie mówię o uzależnieniu od pewnych pokarmów, jak czekolady ;)
    Uzależnienie powstaje często przez "przyjemność", ale potem się od niej do pewnego stopnia uniezależnia i istnieje jako samoistny mechanizm, związany z tym nucleus accumbens i VTA.

    Powodzenia w walce z Tibią. Tibia to też nazwa kości piszczelowej po łacinie, ciekawe, czy ta kość ma coś wspólnego z grą.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra jest produkcji niemieckiej i nie mam pojęcia czy ma coś wspolnego z kością.

      Ciężko w niektórych przypadkach ocenić czy coś jest przyjemnością czy czyms więcej. Ja chyba tym postem nieco spanikowałem, bo doszedłem do ściany w Tibii. Będę dalej eskperymentował z nią i zobaczymy co to przyniesie.

      Dziękuje za komentarz.

      Usuń
  18. Mam wiele przyzwyczajeń i rytuałów, bez których nie mogę się obejść. Czy to już uzależnienie..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzaleznienie pojawia sie z brakiem kontroli i negatywnymi konsewkencjami swoicj przyzwyczajeń (uzależnienia)

      Usuń
  19. Zdarzało mi się uzależnić od gier, ale mobilnych. Zapewne, dlatego że telefon zawsze pod ręką i łatwo taką gierkę włączyć nawet na 5 min podczas czekania na coś. Niby czasem się przydaje taki zabijacz czasu, ale pojawiało się potem, takie sięgnie, co chwilę i już nie na 5 min, ale na godzinę. No i nagle dzień leci szybciej, a nic konkretnego się z tego nie wyciąga. Niby nie groźne, nie wydawałam na to kasy, nie żyłam tym, a jednak złapałam się, że już wchodzi to w uzależnienie i nawet lepiej te bardziej wciągające gierki odinstalować, jeśli nie umiem ich ograniczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciagające gry maja swoje wady i zalety. Czasem mozna tesknic do takiej rozrywki. Trzeba na siebie uwazac. Co ja moge powiedziec? Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Zbyt sobie cenię wolność by iść w uzależnienia...

      Usuń

Prześlij komentarz

Błagam zniszcz mnie lub dodaj mi miłości.

Popularne posty z tego bloga

Załóż ciepłą czapkę... Życie to nie sen?

Było jasno, a jest ciemno.

Praca Polskiego Portiera (PPP)